Najszybszy bieg w sezonie mimo oporu materii

Dzisiaj będzie bardzo krótko. Wczoraj z biegu byłem naprawdę bardzo zadowolony, ale dopiero po, bo przed miałem spory kłopot z tym, aby się zebrać, a w trakcie czułem straszny opór materii. Później Garmin podsumował całość jako najszybszy bieg w sezonie na tej trasie i choć dystans był trochę krótszy, to intensywność i czas dały mi sporo satysfakcji.

Progresja: 2 kg więcej co sesję

W treningu siłowym też nie narzekam. Progresja cały czas idzie zgodnie z planem, co sesję dokładam po 2 kg do każdego boju. I choć dzisiaj snułem się po swojej siłowni dość zmięty, to weszło wszystko naprawdę solidnie i choć na przysiadzie ostatnie powtórzenia szły trochę wolniej, to jednak w mojej ocenie nadal jest zapas.

Tydzień przed startem i słabszy tydzień z jedzeniem

Przyszły tydzień, zaraz przed startem, będę musiał trochę przerobić, aby się nie przegrzać, bo są to dość duże ciężary jak dla mnie, więc może trochę przystopuję z przysiadem. Na dzisiaj tyle. Nie zrobiłem pomiarów – nie wiem, czy nie chciałem, czy zapomniałem, ale obecnie nie jest to moja najmocniejsza strona. Jem dość dużo, zakładam, że sporo za dużo. Mój challenge bez chipsów i zerówek chwilowo się załamał i nie jestem z tego dumny, no ale przyjdzie czas na rozliczenie się też z tym.